niedziela, 20 lipca 2014

Toskania II

Powoli zbliża się czas naszego kolejnego wyjazdu. Jeszcze tydzień i ruszamy. Ubiegłoroczny wyjazd do Toskanii - pierwszy wpis z tamtej podróży jest tutaj, bardzo nam się spodobał - postanowiliśmy przygodę powtórzyć.

Prawie dokładnie rok po pierwszym wyjeździe - 27 lipca 2014 r. wyjeżdżamy ponownie do Toskanii. Tym razem bez szaleństw z roku ubiegłego, nie jedziemy całej trasy bez przystanków. Pierwszego dnia zanocujemy w Ingolstadt (Niemcy).  Drugiego dnia pojedziemy do naszego docelowego miejsca - Murlo w pobliżu Sieny. Tam spędzimy tydzień. W drodze powrotnej planujemy dwa dni spędzić w Wenecji i kolejne dwa w austriackich alpach. 

Przed nami dwa tygodnie, zwiedzania, odpoczynku i mamy nadzieję wspaniałych wrażeń. Zapraszam to śledzenia wpisów na blogu. Zgodnie z tradycją, kiedy wyjeżdżamy daleko, czy blisko w miarę technicznych możliwości relacje są na bieżąco. 

sobota, 14 grudnia 2013

Statystka podróży

1. Czas trwania: 21 dni.

2. Ilość przekroczonych stref czasowych: 7

3. Odwiedzone kraje - 2: Singapur, Wietnam.

4. Lotniska - 7: Gdańsk, Frankfurt, Singapur, Ho Chi Minh, Hue, Hanoi, Monachium.

5. Loty - 9:

- Gdańsk - Frankfurt.
- Frankfurt - Singapur.
- Singapur - Ho Chi Minh.
- Ho Chi Minh - Hue.
- Hue - Hanoi.
- Hanoi - Singapur.
- Singapur - Frankfurt.
- Frankfurt - Monachium.
- Monachium - Gdańsk.

6. Środki transportu:

- samoloty:
Airbus A 380,
Airbus A 321,
Airbus A 319
Bombardier CRJ-700,
Embrarer 195,

- samochody:
głównie Toyota Inova,

- pociągi,

- autobusy miejskie,

- metro,

6. Przebyte kilometry: ok. 26 950 (w tym ok. 1 800 drogą lądową)

piątek, 13 grudnia 2013

Frankfurt-Monachium-Gdańsk, do domu już blisko

Jesteśmy we Frankfurcie. Lot z Singapuru trwał 13 godzin, czas jednak szybko upłynął. Nie odczuliśmy tej trasy. 
Nasz samolot już zaparkowany:


Teraz przesiadamy się na samolot do Monachium. Prościej byłoby, jak pierwszego dnia polecieć bezpośrednio do Gdańska. Jednak musielibyśmy to popołudnia czekać we Frankfurcie. Szybciej bedziemy lecąc przez Monachium.
Lecimy już do Monachium. Lot potrwa ok około 50 minut. Tam mamy niecałe dwie godziny oczekiwania na przesiadkę do Gdańska.
Jesteśmy w Monachium. Z powodu małego korka na lotnisku, czekamy na zaparkowanie samolotu. Stoimy w bardzo ciekawym miejscu, nad drogą:


Czekamy jeszcze godzinkę i mamy ostatni lot, do Gdańska. Lotnisko w Monachium, dużo mniejsze niż we Frankfurcie ale i tak sporo większe niż jakiekolwiek nasze krajowe. Lot będzie trochę dłuższy niż poprzedni, potrwa około 1,5 godziny.
Już nad Monachium. Podziwiamy cudowne widoki. Chmury w dole przypominają śniegi za kołem podbiegunowym:


Tutaj wyłaniają się Alpy:


Aż trudno uwierzyć, że ta biel po horyzont o obłoki. Około godziny takiego podziwiania jeszcze przed nami i lądujemy w Gdańsku - miejscu od którego wszystko się zaczęło. Jak wcześniej napisałem - "podróż tam i z powrotem" - prawie jak u Tolkiena, powoli dobiega końca. Pogoda na koniec  spłatała nam figla. Z powodu gęstej mgły, godzinę krążyliśmy nad Gdańskiem. Wylądowaliśmy szczęśliwie, chociaż rzeczywiście i na dole warunki są trudne. Za budynkiem lotniska, to białe, jednolite to mgła:


Czekamy na bagaże i już samochodem wracamy do domu. 

czwartek, 12 grudnia 2013

Singapur - ostatni dzień

Dzisiaj, nie licząc doby w podróży jest ostatni dzień naszej wyprawy. Jesteśmy już spakowani, bagaże czekają w hotelowej recepcji a my jeszcze spacerujemy. Jesteśmy w Marina Bay - reprezentacyjnej dzielnicy Sungapuru. Tutaj, znajduje się charakterystyczny dla obrazu Singapuru hotel, składający się z trzech budynków na górze połączonych konstrukcją w kształcie łodzi. Wśród widocznych na dachu palm, mamy basen i restauracje. 


Jesteśmy już na lotnisku. Czasu mamy bardzo dużo ale też i sporo atrakcji.
Poniżej przedstawiam zgodnie z naszą kolejnością zwiedzania.
Ogród roślin:


Ogród motyli:


Woda z rybkami:


Taki "kącik" dla relaksu:


Ogród kaktusów:


Została godzina do odlotu. Jesteśmy po wszystkich, odprawach. Czekamy przy bramce. Następne wiadomości, z samolotu, będą za 13 godzin, po wylądowaniu we Frankfurcie. 
Jesteśmy w samolocie, większa część drogi za nami:


Za trzy godziny powinniśmy lądować. Duży A 380, którym lecimy to bardzo wygodny samolot. Miejsca wystarczająco, cicho w środku, stabilnie i delikatnie przy starcie i w locie. Miło jest tak podróżować.

środa, 11 grudnia 2013

Singapur - zwiedzanie 2

Dzisiaj mamy jeszcze cały dzień, który możemy poświęcić na zwiedzanie miasta. Po śniadaniu wybieramy się w drogę. 
Pierwszy punkt w planie to Muzeum Changi - dawne więzienie z czasów II wojny światowej, obecnie cześć budynków spełnia nadal tę rolę, w pozostałych otwarto muzeum. W więzieniu tym rozgrywa się akcja książki J.Clewella "Król szczurów". W muzeum nie można robić zdjęć, dlatego mogę zaproponować tylko takie:


Po drodze mijamy parki i ulice Singapuru:



Jedziemy do drugiego miejsca, które chcemy zobaczyć. Korzystamy z innego środka transportu - piętrowego autobusu miejskiego, którym dojeżdżamy do metra. Widok z okien autobusu:



Jesteśmy w muzeum sił powietrznych Singapuru. Obok znajduje się jedna z pięciu baz sił powietrznych Singapuru. Możemy wnioskować stąd, posiadają tutaj liczne i silne lotnictwo wojskowe, skoro na tak niewielkim terenie jest kilka baz lotnictwa.
Poniżej zdjęcie muzeum:



Zaczyna zbierać się na deszcz, wiemy już  z poprzedniego pobytu jak tu pada, zaczynamy powoli wracać w kierunku, hotelu. Spodobały nam się autobusy, czekamy na przystanku na A 94 :)


wtorek, 10 grudnia 2013

Hanoi - Singapur

Dzisiaj wylatujemy z Hanoi. Przed powrotem do domu mamy jeszcze dwa dni (jak na początku) pobytu w Singapurze. Dokładnie po dwóch tygodniach opuszczamy cudowny Wietnam. Wszystkie nasze wycieczki i wrażenia skrupulatnie opisywaliśmy na blogu. Zapraszamy na kolejne relacje, to jeszcze nie koniec.
Jesteśmy na lotnisku. Za godzinę wylatujemy. Hala odlotów poniżej:


Lot trwał 3 godziny, jesteśmy ponownie w Singapurze:



Jedziemy za chwilę do hotelu, miasto już trochę poznaliśmy, więc nie korzystamy z taksówki, wybieramy metro.
Już wieczór, spacerujemy po uliczkach Singapuru i uzupełniany niedobory płynów (jest 30 stopni C i prawie 90% wilgotniści. A szkło takie zmrożone :)


poniedziałek, 9 grudnia 2013

Hanoi - powrót z Sa Pa

Pociąg przyjechał punktualnie. Jest 5:30, jesteśmy z powrotem w Hanoi. Czujemy się wyspani. W pociągu chociaż bujało, spało się dobrze. Stan torów kolejowych wydaje się być w podobnej do dróg, raczej słabej kondycji, stąd trochę trzęsło. Miasto budzi się do życia, chociaż na ulicach dużo spokojniej niż zwykle:


Czekamy teraz w recepcji naszego hotelu, tego samego w którym bazowaliśmy przed wyjazdem. Około 8:00 będzie w pracy odpowiednia zmiana, powinniśmy dostać pokoje.
CDN...
Jest 9:00, zmiana jeszcze nie przyszła, dalej koczujemy na podłodze w recepcji ale śniadanie i kawę dostaliśmy. Czekamy dalej :)
Mamy pokoje, Jupi. Teraz prysznic i idziemy do miasta. Jest jeszcze kilka miejsc do odwiedzenia.
CDN...
W mieście jest park im. W. Lenina. U nas takie miejsca mają już zmienione nazwy, dlatego też koniecznie chcieliśmy to zobaczyć. Monumentalna, chciałoby się powiedzieć  brama strzeże dostępu do parku. Wstęp jest płatny, a w środku jakby zatrzymał się czas. Owszem kwiaty rosną ale poza tym, dużo betonowych
ścieżek i ozdób z dominującymi kolumnami oraz brak ludzi. W parku uderza pustka i brak życia. Karuzele i zabawki dla dzieci, wyglądają jakby od kilku lat nie były używane. To zupełne przeciwieństwo, parku nad jeziorkiem w pobliżu naszego hotelu. Wspominałem wcześniej jak tętni życiem to miejsce. Natomiast park im. W. Lenina, zgodnie z nazwą to raczej relikt i postsocjalistyczna pamiątka. Jego najładniejszy fragment poniżej:


Innym ciekawszym miejscem jest dzielnica francuska. Wietnam w czasach kolonialnych był "francuski"- stąd do dzisiaj widoczne są ślady tego wpływu. Miedzy innymi piękne budynki oraz ruch prawostronny - w krajach tego regionu będących wcześniej pod wpływem Brytyjczyków (Tajlandia) jeździ się lewą stroną. Do dzisiaj spotykane i popularna są tutaj również bagietki.
Poniżej zdjęcie budynku opery, wybudowanego przez Francuzów:


Dużą atrakcją w Hanoi, jest przedstawienie teatru lalek na wodzie. Poniżej filmik z występu:

Po południu spacerowaliśmy po centrum również w celach zakupowych. Jutro rano opuszczamy po dwóch tygodniach Wietnam. Lecimy ponownie do Singapuru. Powoli, powoli nasza podróż dobiega końca. 
Na zakończenie, wieczorny spacer po mieście. Są w Hanoi i takie spokojne zakątki, gdzie można w ciszy się zrelaksować: