środa, 30 lipca 2014

Siena - dzień 4

Dzisiaj pogoda również nas nie rozpieszcza, nadal jest chłodno i pochmurnie. Decydujemy się jednak na wyjazd do Sieny, która początkowo wita nas deszczem. Teraz już niebo się przejaśniło, siedzimy na centralnym placu miasta, podziwiamy widoki. Oto co cieszy nasze oczy:

Panorama placu


Widok na katedrę:



wtorek, 29 lipca 2014

San Gimignano i Volterra - dzień 3

Dzisiaj mieliśmy zupełnie nie włoską pogodę, wiemy, że w naszym kraju temperatury i nasłonecznienie są znacznie wyższe. U nas deszczowo i około 20 stopni. Jeszcze jutro ma być podobnie, od czwartku już normalnie, czyli powyżej 30 stopni. Nie narzekamy jednak do zwiedzania to bardzo dobra pogoda. Dzisiaj wybrałyśmy się do San Gimignano  i do Volterry. Byliśmy tam w ubiegłym roku wpisy są tu i tu a zdjęcia z dzisiejszego dnia tutaj.

San Gimignano:



I Volterra:



poniedziałek, 28 lipca 2014

Ingolstadt - Murlo, dzień 2

Dzisiaj wstaliśmy wcześnie, śniadanie w hotelu zjedliśmy o 6-tej i godzinę później byliśmy już w drodze. Niemcy udało się sprawnie przejechać. Co prawda o okolicy Monachium były korki, ale w porównaniu z wczorajszym - pół godziny spowolnienia, to nic wielkiego. Aktualnie jesteśmy w Austrii, 35 km przed 
przełęczą Brenner w pobliżu włoskiej granicy.

Widoczek z parkingu:
I druga strona:
Dojechaliśmy, na miejscu mamy taki widok:
Jest piękne, jak w ubiegłym roku - Toskania jest cudna. Jutro zaczynamy wycieczki. 

Wyjazd - dzień 1

Wyjechaliśmy w niedzielę 27.07.2014 r. o 8 rano. Plan zakładał dotarcie do Ingolstadt po południu, zwiedzanie miasta, kolacje i odpoczynek przed następnym dniem. Niestety jak to w drodze wszystkiego nie uda się przewidzieć. Właściwie natychmiast po przekroczeniu granicy niemieckiej, nasza "Pani z nawigacji" mówiła coś o "zmianie sytuacji na drodze" i sugerowała inną trasę, wybraliśmy jednak znaną  autostradę A9, nie opłaciło się to jednak. Teraz już wiemy, że fabryczna niemiecka nawigacja  Opla, potrafi odczytywać aktualne sygnały i komunikaty drogowe i dzięki nim zmieniać trasę na lepszą. No cóż, nie posłuchaliśmy, droga A9 okazała się być w remoncie, na pewnym odcinku całkowicie zamknięta z objazdem drogami lokalnymi. W konsekwencji wiemy już jak wygląda korek na autostradzie - pokonanie ok. 30 km zajęło nam 4,5 godziny. W Ingolstadt byliśmy o 23:00. Zwiedzanie musieliśmy odłożyć na inny czas. Po 15 godzinach i 915 km wypadało wyspać się przed kolejnym dniem. Jutro przed nami kolejny  odcinek: Ingolstadt - Murlo (Toskania).

niedziela, 20 lipca 2014

Toskania II

Powoli zbliża się czas naszego kolejnego wyjazdu. Jeszcze tydzień i ruszamy. Ubiegłoroczny wyjazd do Toskanii - pierwszy wpis z tamtej podróży jest tutaj, bardzo nam się spodobał - postanowiliśmy przygodę powtórzyć.

Prawie dokładnie rok po pierwszym wyjeździe - 27 lipca 2014 r. wyjeżdżamy ponownie do Toskanii. Tym razem bez szaleństw z roku ubiegłego, nie jedziemy całej trasy bez przystanków. Pierwszego dnia zanocujemy w Ingolstadt (Niemcy).  Drugiego dnia pojedziemy do naszego docelowego miejsca - Murlo w pobliżu Sieny. Tam spędzimy tydzień. W drodze powrotnej planujemy dwa dni spędzić w Wenecji i kolejne dwa w austriackich alpach. 

Przed nami dwa tygodnie, zwiedzania, odpoczynku i mamy nadzieję wspaniałych wrażeń. Zapraszam to śledzenia wpisów na blogu. Zgodnie z tradycją, kiedy wyjeżdżamy daleko, czy blisko w miarę technicznych możliwości relacje są na bieżąco. 

sobota, 14 grudnia 2013

Statystka podróży

1. Czas trwania: 21 dni.

2. Ilość przekroczonych stref czasowych: 7

3. Odwiedzone kraje - 2: Singapur, Wietnam.

4. Lotniska - 7: Gdańsk, Frankfurt, Singapur, Ho Chi Minh, Hue, Hanoi, Monachium.

5. Loty - 9:

- Gdańsk - Frankfurt.
- Frankfurt - Singapur.
- Singapur - Ho Chi Minh.
- Ho Chi Minh - Hue.
- Hue - Hanoi.
- Hanoi - Singapur.
- Singapur - Frankfurt.
- Frankfurt - Monachium.
- Monachium - Gdańsk.

6. Środki transportu:

- samoloty:
Airbus A 380,
Airbus A 321,
Airbus A 319
Bombardier CRJ-700,
Embrarer 195,

- samochody:
głównie Toyota Inova,

- pociągi,

- autobusy miejskie,

- metro,

6. Przebyte kilometry: ok. 26 950 (w tym ok. 1 800 drogą lądową)

piątek, 13 grudnia 2013

Frankfurt-Monachium-Gdańsk, do domu już blisko

Jesteśmy we Frankfurcie. Lot z Singapuru trwał 13 godzin, czas jednak szybko upłynął. Nie odczuliśmy tej trasy. 
Nasz samolot już zaparkowany:


Teraz przesiadamy się na samolot do Monachium. Prościej byłoby, jak pierwszego dnia polecieć bezpośrednio do Gdańska. Jednak musielibyśmy to popołudnia czekać we Frankfurcie. Szybciej bedziemy lecąc przez Monachium.
Lecimy już do Monachium. Lot potrwa ok około 50 minut. Tam mamy niecałe dwie godziny oczekiwania na przesiadkę do Gdańska.
Jesteśmy w Monachium. Z powodu małego korka na lotnisku, czekamy na zaparkowanie samolotu. Stoimy w bardzo ciekawym miejscu, nad drogą:


Czekamy jeszcze godzinkę i mamy ostatni lot, do Gdańska. Lotnisko w Monachium, dużo mniejsze niż we Frankfurcie ale i tak sporo większe niż jakiekolwiek nasze krajowe. Lot będzie trochę dłuższy niż poprzedni, potrwa około 1,5 godziny.
Już nad Monachium. Podziwiamy cudowne widoki. Chmury w dole przypominają śniegi za kołem podbiegunowym:


Tutaj wyłaniają się Alpy:


Aż trudno uwierzyć, że ta biel po horyzont o obłoki. Około godziny takiego podziwiania jeszcze przed nami i lądujemy w Gdańsku - miejscu od którego wszystko się zaczęło. Jak wcześniej napisałem - "podróż tam i z powrotem" - prawie jak u Tolkiena, powoli dobiega końca. Pogoda na koniec  spłatała nam figla. Z powodu gęstej mgły, godzinę krążyliśmy nad Gdańskiem. Wylądowaliśmy szczęśliwie, chociaż rzeczywiście i na dole warunki są trudne. Za budynkiem lotniska, to białe, jednolite to mgła:


Czekamy na bagaże i już samochodem wracamy do domu.